www.vasso.denma.pl

Rozmowa z Markiem Włodarczykiem, aktorem wcielającym się w rolę komisarza Adama Zawady w serialu Kryminalni


Dziennika Zachodni: W 1981 roku wyjechał pan do Niemiec. Wprowadzenie stanu wojennego spowodowało, że został pan tam. Co w obcym kraju może robić aktor, człowiek dla którego narzędziem pracy jest żywe słowo?
Marek Włodarczyk: Nie wyobrażałem sobie, że kiedykolwiek zaistnieję jako aktor w Niemczech. Coś musiałem robić, żeby zarobić na kawałek chleba. Pierwszą pracę załapałem po dwóch miesiącach poszukiwań, jako… hydraulik. Nie przepracowałem jednak nawet jednego dnia. Po czterech godzinach przyszedł majster i kazał mi iść do domu, bo pewnie się zmęczyłem. Powiedział też, żebym jutro już nie przychodził. Potem trafiłem do warsztatu samochodowego, w którym szef był bardziej wyrozumiały, chociaż małe miałem pojęcie o samochodach. Zacząłem zarabiać jakiś pieniądze i trochę stanąłem na nogi. Wtedy zacząłem szukać swojego miejsca, do głosu zaczęły dochodzić ambicje. Trafiłem między ludzi teatru. W listopadzie 1983 roku miałem pierwsze spotkanie z reżyserem, który robił sztukę w teatrze. Jednym z bohaterów spektaklu był Polak, uciekinier z obozu pracy. Trzy miesiące później zadebiutowałem na niemieckiej scenie. To był początek. Potem przyszły nowe propozycje i nowe role. Okazało się, że nie taki diabeł straszny… Jednym z moich większych sukcesów była rola Kowalskiego w „Tramwaju zwanym pożądaniem” na scenie teatru w Hamburgu. Miałem też okazję stanąć przed kamerą i w 1984 roku zagrałem w międzynarodowej produkcji. Główne role grali Jacqueline Bisset i Jurgen Prochnow. Ja wcieliłem się w rosyjskiego oficera. Zagrałem w Niemczech w ponad 110 produkcjach filmowych. Mam nowe propozycje, ale na razie jestem związany z „Kryminalnymi” w Polsce.



2649 |14618 |17080 |18809 |1115 |18027 |9787 |16432 |814 |11851 |