www.vasso.denma.pl

GKS Tychy - Stoczniowiec Gdańsk 2:3


Niemożliwe stało się możliwe. Stoczniowiec w niedzielę odniósł drugie zwycięstwo nad GKS Tychy i w rywalizacji toczonej do czterech wygranych przegrywa już tylko 2:3. Kolejne spotkanie we wtorek w Gdańsku!
Tyszanie wczoraj potrzebowali zwycięstwa, by zakończyć rywalizację, świętować awans i szykować się do finału. Tego nie zamierzali im ułatwiać gdańszczanie. I choć to gospodarze strzelili dwie pierwsze bramki, nasi się nie załamali. Kolejne gole padły ich udziałem, a dwa w drugiej tercji. Tego najważniejszego gola, na 53 sekundy przed kończącą dogrywkę syreną, strzelił w sytuacji sam na sam napastnik Stoczniowca Peter Hurtaj.
- Zagraliśmy świetny mecz, konsekwentnie od początku do końca pokazując swój hokej - mówi trener Stoczniowca, Henryk Zabrocki. - Do tego znakomity występ zanotował Sylwester Soliński, który w sobie tylko wiadomy sposób bronił strzały rywali. Przyznam się, że przed spotkaniem na maszynie do kawy napisałem dokładny wynik meczu i to był ten jaki mieliśmy po zakończeniu wczorajszego pojedynku. Pochwaliłem się tym po meczu chłopakom z drużyny, nie mogli uwierzyć (śmiech).
Rywalizacja trwa więc dalej. Kolejny mecz już we wtorek w Gdańsku. Jeśli biało-niebiescy wygrają o awansie do finału zadecyduje siódmy mecz w Tychach.
- Jesteśmy jak ta stal stoczniowa, nie można nas złamać - mówi Zabrocki. - W sporcie nie można się poddawać. Nigdy! Zagraliśmy w niedzielę świetny mecz, ale czuję coś, że ten najlepszy jeszcze jest przed nami.



16987 |19571 |16969 |15227 |12662 |4808 |10976 |12381 |2426 |7181 |