W play off wszystko jest możliwe
- Forma pańskiej drużyny w końcówce rundy zasadniczej nie budzi optymizmu przed decydującymi spotkaniami play off - rozpoczęliśmy rozmowę z Marianem Pyszem, trenerem hokeistów Stoczniowca po ostatnim przegranym 4:6 meczu z Cracovią.
- Rzeczywiście, gdybyśmy mieli tak grać jak w spotkaniach z Podhalem (2:8) i Cracovią (4:6), podstaw do optymizmu by nie było. Technika użytkowa większości naszych zawodników nie jest idealna. Jeśli do tego dochodzi brak szybkości i słabszy dzień bramkarzy, na lodowisku mnożą się błędy, tracimy bramki, a potem gramy nerwowo i nie wykorzystujemy swoich dogodnych sytuacji pod bramką przeciwnika. W tych momentach trener jest bezradny, bo przecież kija zawodnikowi nie poprowadzi.
- W całym sezonie Stoczniowiec nie grał tak źle, jak w ostatnich meczach.
- Wyniki naszej drużyny zależne były od motywacji i pełnego zaangażowania wszystkich zawodników. Zmiana regulaminu rozgrywek sprawiła, że motywacja osłabła, a jej miejsce zajęła kalkulacja. Wcześniej, kiedy był nacisk na miejsce w pierwszej czwórce, walczyliśmy o tę lokatę w każdym meczu i nasze wyniki były dużo lepsze. Kiedy okazało się, że do play off przystąpi wszystkie osiem zespołów ekstraligi - zmieniła się opcja. Zawodnicy wiedzieli, że ich miejsce w pierwszej czwórce zależało będzie od pierwszej rundy play off. Musiałem zmienić sposób przygotowań tak, aby optymalną formę zespołu osiągnąć na ten okres, czyli przedłużyć jej nadejście o miesiąc.
- To na co stać będzie pańskich podopiecznych w obecnych rozgrywkach?
- Musimy być bardzo dobrze przygotowani. To jest podstawa. Play off rządzi się innymi prawami, niż rozgrywki ligowe. Nie będziemy faworytami i będzie łatwo. W konfrontacji z TKH Toruń nie stoimy jednak na straconej pozycji. Stać nas na powtórzenie wyników z ligi, czyli wygranie rywalizacji 3-2 i awans do najlepszej czwórki.
- W okresie przygotowawczym do tych spotkań będzie pan miał do dyspozycji cały zespół, podczas kiedy trener Jarosław Morawiecki z Torunia pięciu graczy będzie musiał oddać do reprezentacji.
- Pod tym względem będę w lepszej sytuacji. Nie zapominajmy jednak, że kadrowicze nie będą próżnowali, tylko trenowali z razem najlepszymi zawodnikami w Polsce przed olimpijskim turniejem kwalifikacyjnym w Rydze. Po powrocie z tej imprezy mogą mieć pierwsze mecze trochę słabsze, ale na pewno bardzo szybko powrócą do swojej normalnej dyspozycji.
- Czy pana zdaniem żaden z zawodników Stoczniowca nie zasługiwał na powołanie do reprezentacji Polski?
- Trener Andriej Sidorenko ma swoją koncepcję. Wybrał jego zdaniem najlepszych i trzeba ten wybór uszanować. Nadmiaru wybitnych graczy w Polsce nie ma, więc i możliwość popełnienia błędu jest niewielka.
- A któremu z pańskich zawodników jest obecnie najbliżej do kadry?
- Łukaszowi Zachariaszowi. Ma dopiero 22 lata i czyni stałe postępy. Nie gra może jeszcze zbyt efektownie, ale za to jest bardzo efektywny i przydatny do drużyny.
19218 |4352 |8152 |12436 |8652 |16241 |15191 |4945 |18716 |5328 |