Zostanie tylko telefon
Centrum Powiadamiania Ratunkowego działa w Białymstoku od ponad czterech lat. Tu dyżurują strażacy i dyspozytorki pogotowia ratunkowego. Właśnie z nimi łączymy się dzwoniąc pod numer 112 lub 998.
Szybciej i sprawniej
– Jeśli dostajemy sygnał o zdarzeniu masowym, możemy szybko przeprowadzić konsultacje i zdecydować, jaki sprzęt będzie potrzebny. Kiedy dochodzi do wypadków z substancjami niebezpiecznymi, od razu wyposażamy ratowników w odzież ochronną – mówi Jan Rabiczko zastępca komendanta miejskiej straży pożarnej. I dodaje: – To bardzo ważne. W ten sposób skraca się czas udzielenia fachowej pomocy poszkodowanym, a akcje ratownicze są skoordynowane.
Podobne centra działają w całej Polsce. Miały być częścią systemu ratownictwa medycznego.
– Ale zostały wykreślone z nowego projektu ustawy o ratownictwie – zdradza Ryszard Wiśniewski, dyrektor białostockiego pogotowia ratunkowego, który bierze udział w pracach nad nową ustawą. To oznacza, że jeśli ustawę przegłosują posłowie, centra w przyszłym roku przestaną istnieć.
– Ich rola zostanie zredukowana do centrali telefonicznej. Tam telefony od osób, które dzwonią na numer 112 będą przekierowywane do odpowiednich służb, na przykład do nas lub policji – mówi szef pogotowia ratunkowego. I dodaje: – Zabiorę stamtąd moje dyspozytorki i w ten sposób skończy się trwający od lat problem, kto ma płacić za ich pracę.
Straż: to niemożliwe
Jan Rabiczko przyznaje, że w działalności CPR przeszkadzał brak uregulowań, ale...
– Gdybyśmy na nie czekali, do tej pory nie mielibyśmy, gdzie nadzorować poważnych akcji ratowniczych. A tak już od czterech lat przebiegają one sprawniej i dzięki temu policjanci, strażacy i lekarze ze sobą współpracują. Podobne systemy są w całej Europie. Sprawdzają się. Nie rozumiem po co zmieniać coś, co jest dobre – mówi zastępca komendanta miejskiej straży pożarnej.
18633 |10240 |8240 |16458 |16304 |10499 |14879 |16634 |15422 |1206 |